Słodko-gorzka nostalgia, która od zawsze towarzyszy pisarstwu Marty Podgórnik, zyskuje w Kochankach z Mocca D’Oro wiele nowych wymiarów. Trudno bowiem wierszom tym i precyzyjnemu warsztatowi gliwickiej poetki nie wierzyć i nie dać się zwieść, kiedy detaliczne, złożone z migawek historie na pierwszym planie układają się według poręcznych instrukcji osobowej pamięci, reminiscencji przeżyć i uczuć. Trudno więc nie wierzyć, że w skrócie opisują faktyczne zdarzenia; bez względu na komplikacje podmiotowe, rozliczne stylizacje i intertekstualność – znaki pokoleniowe i firmowe poetki, które powinny wzbudzić czytelniczą czujność. Paradoksalnie jednak właśnie konsekwentne piętrzenie miłosnych historii, opisów minionych zdarzeń, uwiarygodnianie ich środowiskowym kluczem, skrupulatnością godną świadkini oraz filmową afektywnością wskazują, że czas przeszły a także prywatność są tu jedynie umownymi wehikułami narracji, wszystko zaś, co opisuje poetka, wydarza się i dotyka nas właśnie teraz, kiedy czytamy jej wiersze.
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.