Podczas gdy awangardowy poeta Blaise Cendrars powiada, że ludzie używają telegrafu, by „mówić sobie gówno z wszystkich zakątków świata”, psychoanalityk Dominique Laporte w swojej książce sprzeciwia się utożsamianiu tytułowego „gówna” z „niczym”, czymś niewiele wartym, z „pustym znakiem”. Ludzie od wieków na przemian bawią się z gównem w chowanego, śmiejąc się przy tym jowialnie lub nerwowo, oraz zaprzęgają gówno do najpoważniejszych celów: przypisują mu właściwości użyźniające i medyczne, wtłaczają je w reżimy: feudalne, kapitalistyczne i totalitarne.
Laporte w Historii gówna umiejętnie łączy wybrane wątki psychoanalityczne z historią pojmowaną jako „archeologia dyskursu”, tworząc w rezultacie świetną pracę antropologiczną. Pokazuje, skąd wzięło się skojarzenie poziomu cywilizacji ze stanem toalet, a także dociera do początków takich wyrażeń jak pecunia non olet czy cloaca maxima. Ujawnia zaskakującą relację między gównem a dyskursem kolonialnym i rasistowskim. Wreszcie – przetyka nosy czytelniczek i czytelników historią perfum i pachnideł. Dodatkowym smaczkiem są zawarte w książce apendyksy z arcyskatodziełami (Quevedo, Swift, Rimbaud).
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.